Zbyt wiele przykrych rzeczy ostatnio wydarza się w moim życiu żeby o tym pisać publicznie. Wybaczcie... Przyjdą jeszcze dobre dni... Dobrej nocy, trzymajcie się!
skomentuj (1)Dzisiaj mam przyjemność gościć u mojego wujostwa, ze śląska. Idę już spać, bo wujek zarządził śniadanie punkt ósma piętnaście. Zatem dobrej nocy...
skomentuj (1)
Wbaczcie, ale troche ostatnio zaniedbałem tego bloga. Poprostu sporo się ostatnio dzieje. W każdym razie jestem teraz... w domu. Odwiedziłem stare kąty. Rodzinkę, znajomków. Ale niestety w sobotę już wracam. Takie życie studenta - "na walizkach". Dobrej nocy...
P.S. Ktoś ogarnia analizę matematyczną...?
Zastanówmy się kto to jest praktykant. To osoba która wykonuje zleconą pracę, "za frajer". Tak, to chyba właściwa definicja. Od dzisiaj i ja jestem praktykantem. A konkretnie praktykantem działu fotograficznego portalu dlastudenta.pl Cóż, czasem w życiu trzeba zrobić coś za darmo, żeby potem wyciągnąć z tego materialne korzyści, teraz zadowalając się tymi drugimi. Wierzę że tak jest i w tym przypadku. Dobrej nocy...
skomentuj (0)Trzymajcie jutro za mnie kciuki na e-sprawdzianie z macierzy i wyznaczników. To algebra jakby ktoś nie wiedział. O dziewiątej piętnaście zaczynam. Dobrej nocy...
skomentuj (0)
Baardzo miły dzień. Co prawda fotograficznie pracowity, ale za to sesja jak najbardziej udana. Modelka zadowolona, znaczy że nie jest źle. Dobrej nocy...
P.S. Czy ktoś wie gdzie Monika zniknęła...?
Dzień jak co dzień. Dzieci uczcie się matematyki dopóki jest ona prosta... naprawde prosta. Dobrej nocy...
skomentuj (0)
To był ciężki dzień... na uczelni od trzynastej do dwudziestej trzydzieści. Zaczęło się matematycznie, a konkretnie algebraicznie - ćwiczenia, temat: macierze, wyznaczniki macierzy, układy równań liniowych. Ciekawie, ciekawie. W poniedziałek mam z tego pierwszy e-sprawdzian. Potem słów kilka z zajęć o technologiach informacyjnych. Pan profesor Smutnicki bardzo ciekawie przedstawia zagadnienia. Dzisiaj było o sieciach. Po technologiach szybki obiad w stołówce budynku C-13 i biegiem na filozofię. Niestety nie podzielam zachwytu prowadzącego o stawianiu miliona pytań na które nie da się odpowiedzieć - średnio fajne. Na szczęście czas biegnie szybciej gdy czyta się książkę "Język ANSI C". Dlaczego akurat tą? O tym później. W każdym razie po filozofii czas na aspekty prawne i etyczne prac inżynierskich - ta nazwa mnie rozwala. Te zajęcia to poprostu wykłady na temat prawa, szeroko rozumianego. Notuję na komputerze, więc jest też czas żeby sprawdzić pocztę i takie tam, w przerwach kiedy wykładowca nie mówi nic godnego zanotowania. Tak więc nie jest nudno. O dwudziestej trzydzieści kiedy wreszcie pada: "Dziękuję za uwagę" spieszę na przystanek, zachodząc po drodze do szatni po kurtkę. Nawiasem mówiąc zimową... w październiku... Świat oszalał. W każdym razie, szalik na szyję, kurtka na plecy, kaptur, plecak i idę na most grunwaldzki, gdzie czekam pięć minut na tramwaj numer cztery i oto jeszcze przed dwudziestą pierwszą wysiadam na Grabiszyńskiej dokładnie na przeciw mojego bloku. W szczycie niestety rzeczywistość nie przedstawia się tak sprawnie, bowiem czas jazdy wydłuża się o około kwadrans. No ale cóż, zachciało mi się mieszkać w wielkim mieście to teraz mam. Nie ma co narzekać, mają gorzej. Jutro tylko wykład z miernictwa i labolatorium z podstaw programowania - pierwszy sprawdzian na studiach! Z tąd właśnie moje studiowanie "Języka ANSI C" na filozofii. Są bowiem rzeczy ważne i ważniejsze, a filozofia zalicza się do tych pierwszych, w przeciwieństwie do podstaw programowania. Dobrej nocy...
skomentuj (0)
Takie studia to ja lubię - jeden wykład z Algrbry o siódmej trzydzieści, a potem wolne przez reszte dnia. Szkoda że tak nie jest codziennie, ale wtedy studia twały by dziesięć lat, a nie trzy i pół. Oczywiście w najlepszym przypadku trzy i pół... który pewnie nie będzie mnie dotyczył. Ale nie ma co być przesadnym pesymistą, jakoś to będzie. Wszyscy mówią, że studia to najfajniejszy czas, w życiu, więc czemu by nie studiować odrobinę dłużej. Dobrej nocy...
Tagi: fotografia, za darmo, fotografowanie
skomentuj (1)
Z oczywistych powodów o których pisałem w ostatnim wpisie nie pojawiła się sobotnia notatka. Co do wczorajszej... jakoś nie zdąrzyłem się z nią uporać, gdyż mając w perspektywie dzisiejszą pobudkę o szóstej, położyłem się wcześniej. Jak piszę te słowa, jest kilkanaście minut po szóstej... za oknem całkowicie ciemno, a ja za kwadrans muszę iść na autobus. Na szczęście dzisiaj tylko jeden wykład o siódmej trzydzieści. Wy pewnie w większości jeszcze smacznie śpicie, więc nie będę Wam już przeszkadzał... Dobrej... (jeszcze) nocy...
skomentuj (0)Był to pierwszy dzień od... przeszło trzech tygodni na który nie miałem zaplanowanych żadnych zajęć (studia/praca). A i tak orobiłem się jak głupi. Masakra. Na szczęście jutro kolejny taki dzień. Mam nadzieję że będzie więcej wolnego. A wieczorem impreza - urodziny współlokatorki. Oj się będzie działo! Dobrej nocy...
skomentuj (0)Był to pierwszy dzień od... przeszło trzech tygodni na który nie miałem zaplanowanych żadnych zajęć (studia/praca). A i tak orobiłem się jak głupi. Masakra. Na szczęście jutro kolejny taki dzień. Mam nadzieję że będzie więcej wolnego. A wieczorem impreza - urodziny współlokatorki. Oj się będzie działo! Dobrej nocy...
skomentuj (0)Ach, cóż to był za dzień pełem różnorakich, niecodziennych wrażeń. Zaczęło się około trzynastej, kiedy dostałem indeks wyższej uczelni... po raz pierwszy w życiu. Swoją drogą ciekawe czy ostatni. Ale niestety to był koniec dobrych wrażeń na tan dzień. Już niespełna dwie godziny później dowiedziałem się że nie mam już pracy. Tak - zwolnili mnie... A więc jestem bezrobotny. Nie za długo dane mi było cieszyć się pracą w PUMA Polska, ale może to znak, że powinienem coś zmienić. Może zacząć działać na własną rękę, a nie liczyć, że ktoś da mi pracę. Może to takie złe, dobrego początki. Wieeele pytań, wieeele wątpliwości na najbliższe dni i miesiące... Dobrej nocy...
skomentuj (0)Dzisiejszy wpis będzie krótki. Chcę się z Wami jedynie podzielić moją dzisiejszą refleksją. Otóż wszyscy na około twierdzą, że Wrocław to takie wspaniałe miasto, że super, że extra i wogóle czad. Jakoś ja jeszcze tego jeszcze nie dostrzegłem. Dzisiaj na przykład czekałem na tramwaj PIĘĆDZIESIĄT minut. I nie była to godzina druga w nocy, ani też ósma rano czy trzecia po południu. Była to godzina dwudziesta, a więc ani szczytu, ani korków. O co więc chodzi...? Dobrej nocy...
skomentuj (0)
Od dłuższego czasu zauważam pewną prawidłowość. Mianowicie tak zwane dni wolne czy to od nauki czy też pracy tak naprawde wcale nie są wolne. Zawsze bowiem jest coś do załatwienia lub zrobienia albo na mieście albo w domu. Tak więc tak naprawde nie ma czegoś takiego jak dzień wolny. Chyba że w wakacje... czasem. Ale te dopiero za... raz... dwa... trzy... DZIEWIĘĆ miesięcy. Straszne. Gdyby tego było mało to wygląda na to, że już niebawem zagości u nas zima. Czuć już to w powietrzu. Aby patrzeć jak spadnie śnieg. Aż chciało by się powiedzieć: oby do wiosny. Dobrej nocy...
skomentuj (1)Wykończony... A jutro wykład o siódmej trzydzieści. Ehh... ciężkie życie studenta... Mimo wszystko dobrej nocy...
skomentuj (0)Nawet miły był ten dzisiejszy dzień w pracy. Może jakaś odmiana losu...? Dobrej nocy...
skomentuj (0)Dzisiaj Pan od technologii informacyjnych (labolatoria) stwierdził, cytuję: "Muszę się zapytać tych dupków skąd mam wziąć materiały dla Was". Generalnie wygląda na to, że będzie lajtowo zaliczyć ten przedmiot... chociaż jeden. Jutro niestety do roboty. I w niedzielę też. Mimo wszystko... dobrej nocy...
skomentuj (0)No niestety każda uczelnia ma swoją zakałę. W przypadku Politechniki Wrocławskiej jest nim wykładowca od Analizy. Więcej można się nauczyć z cztery tysiące dwieście piećdziesiątego drugiego odcinka mody na sukces niż z niejednego jego wykładu. Masakra. To już wiem co będzie najtrudniej zaliczyć na koniec semestru. A teraz idziemy wszyscy spać, bo jutro ćwiczenia z Technologii Informacyjnych o... siódmej trzydzieści RANO! Jeszcze niewiele ponad pół roku temu nie była to dla mnie abstrakcyjna godzina. Dzisiaj jest... zdecydowanie. Dobrej nocy...
skomentuj (0)Dzisiaj kolejne, wciąż pierwsze wykłady. Nawet ciekawe. Za dwa tygodnie pierwszy sprawdzian z podstaw programowania. ...się zaczyna. Jutro po zajęciach pierwsza studencka impreza. Ciekawe jak będzie. A jakie plany na dzisiejszy wieczór...? Kto wie co się jeszcze wydarzy... Dobrej nocy...
skomentuj (0)Sam nie wiem co myśleć, po tej dzisiejszej sporej dawce kolejnych wykładów. Będzie ciężko zaliczyć ten semestr - to pewne. Ale przeciesz muszę dać radę. Nie mam wyjścia... Bądźmy dobrej myśli. Dobrej nocy...
skomentuj (0)No i zaczęło się studiowanie. Dzisiaj miałem pierwszy wykład. Tylko jeden co prawda, ale za to jutro mam aż cztery (osiem godzin) - najcięższy dzień z całego tygodnia. Żeby tylko jakoś zaliczyć ten pierwszy semestr, a potem to już pójdzie z górki. ...mam nadzieję... Dobrej nocy...
skomentuj (1)Ach, jak ten czas w pracy szybko leci. Ani się nie obejrzałem a tu już dziesięć godzin minęło. Ehh... chciałbym żeby tak było. Na szczęście już przepracowałem jedną trzecią z tego miesiąca. A jutro się wyśpięęę, że hoho - wstaję o szóstej i jadę na pierwszy wykład na siódmą trzydzieści. Dam radę...? Muszę. Dobrej nocy...
skomentuj (0)Dzień dokładni taki jak wczoraj. Tyle że godzinę dłużej spałem. Jutro powtórka z rozrywki. Nie mam już siły... Dobrej nocy...
skomentuj (0)Cóż Wam może powiedzieć człowiek który dwanaście godzin spędził w pracy... Wstałem rano, zjadłem, pojechałem do pracy, wróciłem z pracy, zjadłem i pójdę spać... Żeby jutro znowu wstać i pojechać do pracy... Życie... Dobrej nocy...
skomentuj (0)
No i minął wrzesień… Pierwszy wrzesień w moim życiu, w którym miałem wakacje. Jeśli wakacjami można nazwać czas w którym pracuje się na pół etatu. Ale nie ważne, nie tym chce się z Wami dzisiaj podzielić. Wakacje to czas odpoczynku, beztroski, zabawy… przynajmniej tak było dotychczas. Ale te wczoraj minione wakacje były inne… o tak, zupełnie inne. Zaczęło się dwudziestego czwartego kwietnia. Moment odebrania z rąk dyrektora szkoły świadectwa ukończenia liceum wydaje się niebywale odległy. Tak wiele się od tamtego czasu wydarzyło… Zaczęło się nerwowo. Już tydzień po zakończeniu roku rozpoczęły się matury. Niesamowite wydarzenie w życiu każdego człowieka. Można by powiedzieć, że taka swoista meta do której dążą licealiści, a w szczególności Ci z trzeciej klasy. W zasadzie można powiedzieć, że termin zbliżającego się egzaminu zaprząta nasze głowy bez reszty i to już na długo, długo przed nim. Niebywałe… W końcu nadchodzi czwarty maja dwutysięcznego dziewiątego roku i wszystko się zaczyna. Matura… odyseja…? Coś w tym jest… W każdym razie szybko mijają te pierwsze dwa tygodnie maja i jest po wszystkim. Rozpoczyna się blisko dwumiesięczny czas oczekiwania na wyniki. Ja jednak tak go nie traktowałem. Na szczęście. Pozwoliłem sobie cieszyć się wakacjami – tymi prawdziwymi, bo maturę też się pisze przeciesz w wakacje, jednakże te są zgoła inne, według mnie. Nie minął miesiąc a ja leciałem na wyczekaną wycieczkę do Irlandii. „Wyczekaną” to właściwe słowo – bowiem bilety na lot kupiłem już w marcu. Pierwszy lot samolotem, niebywałe przeżycie. Uczucie towarzyszące człowiekowi zarówno podczas startu jak i lądowania trudno porównać z czymkolwiek innym. To trzeba przeżyć. Nie minęło trzy godziny a lądowałem w odległym o przeszło dwa tysiące kilometrów Dublinie. Jeszcze nigdy wcześniej nie byłem tak daleko od domu… a jednocześnie chyba tak blisko. W każdym razie nie sam lot był najciekawszym w tej wycieczce. Tylko cztery dni dane mi było być na wyspach, a nie zamieniłbym ich na niejedne dwutygodniowe wczasy gdziekolwiek indziej. Było po prostu wspaniale. Śmiało mogę powiedzieć że poznałem Irlandię. Zarówno jeśli chodzi o jej społeczność, kulturę, tradycję i teren. Zwiedziłem kawał kraju. A wszystko to dzięki jednej osobie której jestem za to naprawdę ogromnie wdzięczny. Dziękuję Ci za to. Niestety bardzo szybko nadeszła niedziela i trzeba było się pożegnać. Koniec czerwca i początek lipca to prawdziwa stresówa. Najpierw wyniki matur, wręcz wydrapane z internetu o drugiej w nocy. Udało się – zdałem. Ale to nie był koniec dobrych wiadomości. Dostałem się na Politechnikę Wrocławską i to z pierwszego naboru. Marzyłem o tym od grudnia, kiedy byłem tu pierwszy raz na dniach otwartych na uczelni. Marzenia się spełniają… czasem. Połowa lipca to kolejny miły epizod. Nie pojechałem co prawda po raz drugi do Irlandii, ale za to Irlandia przyjechała do mnie. Potem krótki, acz miły wypoczynek w Kołobrzegu i już pod koniec lipca miałem swój pokój w naszym wspólnie wynajętym M4. Stamtąd udałem się do Dusznik Zdrój. Nie wyobrażałem sobie, że mógłbym być gdzieś indziej w pierwszą sobotę sierpnia. W końcu na zlocie muzyków byłem po raz piąty. Oczywiście było świetnie. Inaczej niż zwykle, ale równie miło. Chociaż „miło” to chyba zbyt delikatne określenie, jeśli wiecie o czym mówię. A wiecie tylko wtedy gdy tam byliście. Wróciłem z Dusznik do domu w Puławach. Nie za bardzo wiedziałem co z sobą zrobić, więc pod koniec sierpnia pojechałem do Wrocławia, za pracą. I to była dobra decyzja, bowiem już po ośmiu dniach poszukiwań zatrudniony byłem w Pumie. Odpracowałem swoje i korzystając z kilku dni wolnego pod koniec września udałem się do domu, robiąc tym samym mega niespodziankę mamie i tacie. Byli w szoku gdy pojawiłem się ni z tego ni z owego w drzwiach, środowego pięknego popołudnia. Minął tydzień i trzeba było wracać. A teraz stoję u progu nowego roku szko… akademickiego naturalnie i czekam na rozwój wydarzeń. Na pewno sporo się wydarzy… Dobrej nocy…
skomentuj (0)
Ach, cóż to był za dzień pełen wrażeń. Zaczęło się nie ciekawie. Wyszedłem z domu kwadrans po ósmej, chwila czekania na mrozie - naprawde było tak zimno jakby zaraz miał zacząć padać śnieg, na szczęście już po chwili siedziałem w Mercedesie i mknąłem w kierunku placu Legionów. Ten Mercedes to naturalnie autobus przegubowy lini siedemset cztery, jakich setki poruszają się po stolicy dolnego śląska. Nie minęło dziesięć minut a ja wysiadałem już na pętli przy placu Legionów. Kilka kroków, przejście na drugą stronę ulicy i już stałem na przystanku tramwajowym i oczekiwałem na dwa wagoniki (lub jeden) numer cztery. Według rozkładu miałem czekać do ósmej czterdzieści jeden, na szczęście z każdą minutą ogromne słońce świecące dokładnie nad ulicą Piłsudskiego rozgrzewało atmosferę wokół mnie oddalając widmo przemarznięcia, co bez wątpienia skutkowało by kolejnym w ostatnich dniach przeziębieniem. Początkowo myślałem, że muszę czekać bardzo długo, bo aż dziesięć minut, jednakże czas zweryfikował tę mrzonkę, gdyż tramwaj przyjechał nie czterdzieści jeden, a pięćdziesiąt trzy, po ósmej. Oczywiście na skutek tego spóźniłem się na spotkanie z Panią pro-dziekan, która, gdy dotarłem na miejsce spotkania organizacyjnego, objaśniała system punktowy ECTS obowiązujący w berzącym roku akademickim. Na szczęście nie umknęło mi wiele z blisko trzy-godzinnego wykładu kilku pracowników dydaktycznych wydziału elektroniki. Gdy tylko odebrałem legitymację studencką, oraz inne zaświadczenia, oświadczenia, przewodniki, informatory i kalendarz akademicki, co było ostatnim punktem spotkania udałem się na posiłek do pobliskiej galerii handlowo-usługowej. Druga część dzisiejszych zajęć nie była już taka ciekawa - szkolenie BHP. Chyba każdy wie co to oznacza... Zwłaszcza gdy trwa ono trzy godziny! Tak więc dopiero kilka minut przed siedemnastą byłem wolny. Potem małe zakupy w TESCO i krótko po osiemnastej byłem już w domu. A apropo mieszkania, to zaczyna się już tutaj robić chłodno. Już nie mogę się doczekać kiedy pięć żeliwnych żeberek i ich ciepło zacznie mi zastępować ciepło drugiej połówki. A może nie będzie takiej potrzeby...? Dobrej nocy...
P.S. Ostatni dzień września jest dniem urodzin mojej niegdysiejszej przyjaciółki, którą bardzo miło wspominam i o której często myślę, w związku z czym z tego miejsca pragnę Ci Agnes złożyć najserdeczniejsze życzenia, zdrowia, sukcesów w pracy i poza nią, uśmiechu na każdy dzień i żeby wszystko układało Ci się tak jak sobie to zaplanujesz. Wszystkiego dobrego.
Dzień spędzony w pociągu mógłby się wydawać dniem straconym. Nic bardziej mylnego - oczytałem się za wszystkie czasy. Jutro wielki dzień - początek zajęć na uczelni. Narazie jakieś spotkanie organizacyjne i szkolenie BHP, no ale zawsze coś. Trzymajcie kciuki! Dobrej nocy...
skomentuj (0)I tak oto pierwszy dzień nowego tygodnia, chociaż wcale nie jestem pewien czy dziś jest poniedziałek bowiem jak się nie pracuje według określonego harmonogramu tygodniowego to łatwo stracić rachubę, upłynął pod znakiem chorowania, niestety... i pakowania... też niestety. Jutro wracam do Wrocławia. Wczoraj minął miesiąć odkąd każdego wieczoru pojawia się tu kilka słów moich osobistych refleksji i tak się zastanawiałem przy tej okazji czy ktoś tu wogóle zagląda...? Chociaż raz w tygodniu...? Hop, hop? Dobrej nocy...
skomentuj (0)